Ból... Ból i niemoc. Splątane w koszmarnej kołysance ludzkich odczuć,będące przestrogą i drogą od której ucieka się jak najdalej można .. i widać tylko horyzont mniemanego szczęścia, który choć tak bliski, coraz bardziej się oddala..
.Życie, ulotne,kruche, krótkie, zagubione w niezłomnej rzeczywistości ciągłego pośpiechu... ale to i tak prowadzi do śmierci. Upływający czas nie zna litości, łuska nas swoimi mrocznymi dłońmi i tylko czeka na jakiekolwiek potknięcie, chce nas złapać, unicestwić w sobie,już nigdy nie oddać .. nie dać tej szansy na powroty. Waży się ryzyko, zasnąć na wieczność? czy może trwać dalej, tylko po to, żeby wieczny sen przyszedł później?
Jak być odważnym? nie da się .. ta ciągła monotonna myśl, czemu odczuwam samotność wśród ludzi? nieraz mam takie momenty,że nie czuję tego wszystkiego.. nie mam w sobie żadnych chęci, by chcieć coś zmienić, zainteresować się czymś, czy może pokazać innym, że mi zależy. Przeszywa mnie wtedy taka nicość .. nie obchodzą mnie losy ani odczucia innych .. jest mi źle, cholernie źle. I potrzebuję tylko snu, ale nie mogę. Jeszcze nie teraz. Dzień nadal trwa, a ja razem z nim. Marzę o ukojeniu, odpoczęciu od wszystkiego co mnie otacza. A moim ratunkiem są myśli. One dają mi szansę wyrażenie siebie w innej odmianie, tam mogę się poczuć jak tylko chcę, to ja ustalam zasady.. lecz po chwili się ocknę..i ... znowu witam rzeczywistość, szarą, ponurą i nudzącą mnie rzeczywistość... zabierz mnie !
I choć zaraz zbudzi mnie szary świt .. ja chcę, chcę odnaleźć ten sens stworzenia, zrozumieć i postarać się żyć jak każdy inny w tym zamkniętym od strachu i bólu świecie... I nurtuje mnie jedno .. skąd ten pośpiech,by dorastać? przecież później, wcale nie będzie lepiej .. wręcz przeciwnie. Teraz, zdaje się beztroskie życie, choć nie do końca, bo niemoc w rozwiązywaniu dolegliwości i upadanie przez ten brak wszystkiego.. czyli jednak nie jest ono takie beztroskie. A te listki drzew za oknem, nadal się kołyszą.. trwają cały czas, starają się nie upaść, nie opuścić gałązki i nie spaść na ziemie, gdzie czeka je maltretowanie i masakrowanie .. ale przecież nie będą czuć już nic. Będą martwe.. zwykła gałązka daje im środki do życia, jest ich matką, kieruje nimi...
Otwiera się szeroka droga, ale raczej nie dla mnie. Nie widzę powodów, po co miałabym nią iść.. To może przez te niepożądane myśli, klęskę wiary, fale strachu... które mnie nawiedzają i odbierają energię do życia i dalszej walki o bycie. I wtedy dumnym krokiem idę bez twarzy, nie patrzę na nic. Staram się tylko nie zwracać na siebie uwagi, żadnych pozorów. Udawać siebie,być jak ja.
Czasami wolę być zupełnie sama ... odizolować się, zostać ze sobą, chociaż tak na chwilkę. Dumać nad tym światem, w którym miłość umiera, zanika..
Potrzebuję odpoczynku, zatrzymania i chwilowego unicestwienia. Czuję wielki strach .. strach przed życiem. Nie wiem jak mam się zachowywać, żeby było dobrze.. zawsze coś nie tak .. ale niczego nie będzie żal !
Umieram wewnętrznie .. czuję promieniujący ból w całym moim wnętrzu. Kocham .. ale nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Muszę leczyć się na ból i strach .. nie dać ponieść mną komuś innemu, muszę to zrobić ja i tylko ja ! Szymon i Natalia mi pomagają .. ucieknę kiedyś do tego ciemnego domu, w którym falują świetliste cienie .. I BUUUUM !
poniedziałek, 17 czerwca 2013
wtorek, 21 maja 2013
Brakuje mi wszystkiego ..
Ta czułość twoich obcych rąk .. bo mam bilet w jedną stronę i niczego nie będzie żal ! gdy przejdę tam, skąd nie wraca już nikt, gdzie będę czuć się pewnie i bezpiecznie, gdzie będzie dobrze i anielsko .. muszę leczyć się na ból i strach .. ale niczego nie będzie żal .. już nie będą leciały łzy, tak po prostu nie będą leciały, będzie tylko radość i niepamięć po całym tym durnym cierpieniu .. chociaż nic mi nie jest, z zewnątrz wydaję się być pogodną osobą, w środku rozpierdala mnie ta niemoc zrobienia czegokolwiek, ta pustka i uwięzienie w tym dziwnym czymś zwanym światem .. szklana bańka, najlepsze określenie, tak, czuję się jak w szklanej bańce, z której jest jedno jedyne wyjście, zwykły i prosty krok, choć wymaga tyle odwagi.. jest ciężko, zostawić tych wszystkich, na których mi zależy, ale wszystko zawsze ma gdzieś swój koniec.. aż najmniejsza z dróg dotknie twoich stóp, wtedy stań na najwyższej z gór i połknij wiatr, byś wykrzyczeć mógł .. a kiedy rozdasz najcieplejszy szept, gdy przewędrujesz każdy mały sens, pomyślisz, że tak, że wypełnił się czas, to ostania z dróg szuka twoich stóp .. niezrozumiałe nuty emocji dzisiaj mną władają i nie mam totalnie pojęcia jak nad tym zapanować, a wszystko przez zazdrość i odrzucenie chyba, przez jakieś roztargnienie i myśl, że mogę go stracić. No i ogólnie rozpierdol totalny, tak w mojej duszy, to wszystko owocuje w środku, rozwala mnie od wewnątrz, kiełkuje nienawiścią, bezradnością i brakiem równowagi w rzeczywistości, do której trudno wrócić, jak się tak zamykam w sobie i myślę, intensywnie myślę o sensie istnienia i bycia akurat tutaj, a może jednak śmierć, a może jednak chory sen, a może tak na prawdę to wszystko mi się śni ?
Czuję taką, taką samotność w tłumie, chociaż wszyscy się mną interesuję i ciągle pytają .. ale to nie to , ta samotność wymyka się z mojego wnętrza, wychodzi na brzask dnia, choć jest nie zauważalna, ja ją odczuwam i brnę w ten nieprzebyty las kłamstw..
Znalazłam szczęście, chyba, nie jestem do końca pewna, jestem od niego bardzo uzależniona, potrzebuję go do normalnego funkcjonowania i ogólnego bycia, ale nie mam pewności, że to właśnie to czego szukam .. ta droga wymyka mi się spod stóp i boję się tych meteorów które brną w dół, w postaci tych złych, bezlitosnych ludzi, którzy chcą nas zniszczyć..
Szukam tej drogi we mgle, ale niedorzeczność ciszy naszych ciał i serc, rozbraja mnie totalnie, na całego..
bo za kryształową ścianą słów kryje się coś, czego nie jestem w stanie zrozumieć, co mnie przerasta.. może dlatego, że nie jestem tak dojrzała, żeby to pojąć, albo nad zwyczajniej nie chcę.
Śmierć .. odnośnie jej, miałam dzisiaj okropny sen .. przebudziłam się około 2 i zaczęłam go analizować i nad nim myśleć .. był poranek, śliczny, świetlisty poranek, słońce wschodziło, a ja z jakimś mrocznym typem poszłam się przejść, on prowadził .. słuchając w słuchawkach comy, brnęłam za nim, niczym zahipnotyzowana mała dziewczynka, która była pewna, że plan jest niedorzecznie idealny ( która pragnie mieć tylko prześwietlone oczy neonami i tęczowe włosy, w swoim wspaniałym, banalnym świecie .. ). Szliśmy wzdłuż lasu, polną ścieżką, w dłoniach każdy z nas trzymając siekierę z czerwoną rączką. Wyglądać, wyglądało to za pewnie okropnie- rozczochrane włosy, rozmazany tusz w koło oczu, wymięta koszula nocna i słodkie, kolorowe buciki. Zauważając na torach dwóch mężczyzn, którzy zawzięcie się ze sobą bili, aż do krwi, od razu schowałam się za drzewo i stanęłam bez ruchu. Lecz ten, który mną kierował, podszedł do mnie i pociągnął za sobą. Ja bez próby sprzeciwu, dałam sobą manipulować, choć wiedziałam, że czeka nas niebezpieczeństwo. Nie zastanawiałam się wtedy po co była mi ta siekiera, zachowywałam się zupełnie naturalnie, a teraz wydaje mi się to bynajmniej dziwne. Szliśmy w stronę torów. Pamiętam, leciało wtedy 'Lśnienie'. Byłam uśmiechnięta i nie czułam niczego.. totalna obojętność. Wtedy ten mroczny facet podszedł do stojącego w samym centrum torów człowieka, zaciskając w pięści czerwoną rączkę morderczego narzędzia. Ogromny, cały zakrwawiony i zdeterminowany koleś, zaczął bić mojego partnera tej wyprawy belką drewna, ale jego to wcale nie ruszało, totalne zero, brak reagowania na ból.. Oburzona i roztrzęsiona ja, podbiegłam i zaczęłam zabijać tego pana uderzeniami w tył głowy .. pełno krwi, krzyku i bólu.. zwinął się ostatni raz, upadł, a ja za jednym pociągnięciem wydobyłam z niego ostrze i zaczęłam gonić jego uciekającego towarzysza. Był pełen lęku.. Krzyczał tylko ' proszę nie ' , ale mimo to, mimo próśb, załatwiłam go tak jak poprzednika.. Obaj leżeli tacy martwi na torach, a my triumfowaliśmy nad nimi, czuliśmy wyższość i potęgę. Zostawiając ich tam .. wracaliśmy tą samą drogą co poprzednio z jeszcze większym uśmiechem na twarzy..
Chory sen , pierwszy raz wydawało mi się, że mogłabym kogoś pozbawić życia, tak po prostu, bez żadnych przyczyn. Byłam wtedy jeszcze taka wesoła , ehh, nie zrozumiem nigdy, ale zostawię po drodze niepotrzebny krzyż i pójdę dalej po nieskończonych drogach życia..
To ostatnia z dróg .. idę sobie zrobić kawę, może lepiej się poczuję, trochę wzmocnię..
Szymon napisał,nie chce mi się tego wszystkiego tłumaczyć, może powinnam pokazać mu tego bloga, ale się boję, że będzie na mnie zły, że ukrywam przed nim te wszystkie emocje, ale robię to tylko po to, by nas uchronić.
Zdecydowanie już mi lepiej, dobrze jest tak czasem to wszystko, bez żadnych konsekwencji, z siebie ulotnić, podzielić się z tym tak naprawdę z nikim.
Idę po tą kawę, pożegnam się swoim zdjęciem, no to cześć ;3
wtorek, 14 maja 2013
upadniemy razem tak.. jak jeszcze nigdy nisko !
Dzień dobry.. a raczej dobry wieczór. eh.. kolejny dzień mija i dobiega końca .. gdyby nie Szymon i Karolina, ta ciągła monotonia by mnie chyba tak znużyła, że zasnęłabym przynajmniej na jakieś 2-3 miesiące :<
Dzisiaj .. dzisiaj było dziwnie o.o
otóż, o szkole nie będę nic pisać, bo to bez sensu .. hmm.. wpadł do mnie na chwilkę Szymon, troszkę się powygłupialiśmy i rozeszliśmy się, on poszedł do domku,a ja do komórki po rowerek :> to było trochę przerażające, bo jak otworzyłam tą komórkę, to nie widziałam mojego rowerku .. leżał, biedny, przykryty cały jakimiś rupieciami, workami, nawet choinka tam była -,- eh, nie ważne. Ale jakoś dałam radę i go wyciągnęłam :) Potem szybciutko do Karoliny, i tu zaczyna się problem. Bo ogólnie celem tej wyprawy, było napompowanie kół, a tutaj już były schody -,- Karo powyciągała z 4 pompki, haha, jej rower napompowałyśmy, spoczko.. ale mój .. -,- .. przednie koło jakoś dało radę, ale tylnie .. no w każdym bądź razie, wyszło tak, że spuściłyśmy powietrze z tylniego i nie umiałyśmy tego napompować, takie zbulwersowane i wg odłożyłyśmy to wszystko i czekamy na zbawienie, może jej tata pomoże kiedyś, a póki co rowerek został się u niej w garażu :)
Lubię się całować.. eh. cudowne. Kiedyś może pobiję jakiś rekord, czy coś takiego :>
Nie wiem o czym pisać.. jestem w sumie trochę zmęczona i śpiąca. Muszę się trochę ogarnąć, ale nie wiem czy dam radę. Najrozsądniej byłoby pójść lulu i chyba tak zrobię.
Moja mama sądzi, że jej nie kocham o.o bo nie spędzam z nią czasu i wg z nią nie przebywam o.o no cóż.. tak to jest mieć dziecko i to jeszcze takie -,-
Powiem wam, że dzisiaj się nawet troszkę uczyłam o.o postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i postarać się na ten koniec roku :) tak, zdecydowanie, pilna ze mnie uczennica, Karolina, bierz przykład ! -,-
nie wiem czemu.. ale Karo nie dodaje postów :< pewnie załamała się przez to wypracowanie na polskim i olała system. eh. ale w sumie się jej nie dziwie o.o
nie wiem czy lubicie góralki, ale ja je uwielbiam, najcudowniejsze batony na świecie, chociaż ostatnio ich nie jem już, gdyż dietka i odchudzanko :> dam radę, muszę się pozbyć jakiś przynajmniej 5 kg .. :<
Dobra mykam . wrzucam tutaj jakieś takie moje dziwne zdjęcie i go go się odprężać w wannie, czy coś :) Dobranoc :) dzisiaj zdecydowanie krótko o.o
Dzisiaj .. dzisiaj było dziwnie o.o
otóż, o szkole nie będę nic pisać, bo to bez sensu .. hmm.. wpadł do mnie na chwilkę Szymon, troszkę się powygłupialiśmy i rozeszliśmy się, on poszedł do domku,a ja do komórki po rowerek :> to było trochę przerażające, bo jak otworzyłam tą komórkę, to nie widziałam mojego rowerku .. leżał, biedny, przykryty cały jakimiś rupieciami, workami, nawet choinka tam była -,- eh, nie ważne. Ale jakoś dałam radę i go wyciągnęłam :) Potem szybciutko do Karoliny, i tu zaczyna się problem. Bo ogólnie celem tej wyprawy, było napompowanie kół, a tutaj już były schody -,- Karo powyciągała z 4 pompki, haha, jej rower napompowałyśmy, spoczko.. ale mój .. -,- .. przednie koło jakoś dało radę, ale tylnie .. no w każdym bądź razie, wyszło tak, że spuściłyśmy powietrze z tylniego i nie umiałyśmy tego napompować, takie zbulwersowane i wg odłożyłyśmy to wszystko i czekamy na zbawienie, może jej tata pomoże kiedyś, a póki co rowerek został się u niej w garażu :)
Lubię się całować.. eh. cudowne. Kiedyś może pobiję jakiś rekord, czy coś takiego :>
Nie wiem o czym pisać.. jestem w sumie trochę zmęczona i śpiąca. Muszę się trochę ogarnąć, ale nie wiem czy dam radę. Najrozsądniej byłoby pójść lulu i chyba tak zrobię.
Moja mama sądzi, że jej nie kocham o.o bo nie spędzam z nią czasu i wg z nią nie przebywam o.o no cóż.. tak to jest mieć dziecko i to jeszcze takie -,-
Powiem wam, że dzisiaj się nawet troszkę uczyłam o.o postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i postarać się na ten koniec roku :) tak, zdecydowanie, pilna ze mnie uczennica, Karolina, bierz przykład ! -,-
nie wiem czemu.. ale Karo nie dodaje postów :< pewnie załamała się przez to wypracowanie na polskim i olała system. eh. ale w sumie się jej nie dziwie o.o
nie wiem czy lubicie góralki, ale ja je uwielbiam, najcudowniejsze batony na świecie, chociaż ostatnio ich nie jem już, gdyż dietka i odchudzanko :> dam radę, muszę się pozbyć jakiś przynajmniej 5 kg .. :<
Dobra mykam . wrzucam tutaj jakieś takie moje dziwne zdjęcie i go go się odprężać w wannie, czy coś :) Dobranoc :) dzisiaj zdecydowanie krótko o.o
poniedziałek, 13 maja 2013
nie ocalają mnie .. noce płaczu i modlitwy...
Eh. poniedziałek dobiega końca.. jeszcze tylko 4 dni i będzie można się porządnie wyspać *.*
Siedzę sobie i słucham Comy. Tak, słucham jej. Zwłaszcza piosenka 'Listopad' jest magiczna, bynajmniej dla mnie *.* Jak się w nią dobrze wsłucham.. to odpływam .. jestem tylko ja i ten wspaniały przekaz. eh. Natchnęła mnie ją Natalia R, za co jej wielkie dzięki. I chyba musiałam stracić przezroczystość, z którejś z tych dróg .. którą biegłam za tobą, w pogoni za szczęściem . ble ble ble. artyzm mi się tu rozwija..
powietrze jakieś takie przesiąknięte i strute .. a ja .. a ja po prostu , mam ochotę na :
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Truskawki i czekoladę .. i jak tutaj być chudym ? .. no nie da się :<
a odnośnie czekolady.. wiecie,że jedzenie czekolady przyrównywane jest do podniecenia podczas stosunku seksualnego? hahaha, Szymon wyczytał na wiedzy bezużytecznej .. w sumie są tam ciekawe rzeczy o.o
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Dzień minął mi nawet fajnie :> skończyłam szkołę po 4 godzinach o.o także luuuz . Potem spotkałam się z Szymonem, poszliśmy na spacerek... porozmawiać i rozwiać wszystkie jego wątpliwości tyczące się Damiana.. mam nadzieję, że mi się to udało. eh. zazdrość o zwykłego kolegę jest bez sensu .. przez to są tylko niepotrzebne smuteczki i sprzeczki :< Tak, on się jego obawia, a co powiedzieć mam taka ja? taka zwykła ja? która zbytnio nie różni się od innego człowieka, a ma do czynienia z czymś jeszcze gorszym .. a co ja mam czuć, jak on rozmawia nocami ze swoją przyjaciółką i praktycznie cały czas z nią pisze? staram mu się tego tak bardzo nie okazywać .. kłębię to trochę w sobie i się tym dławię .. ale jakoś daję radę, a jeżeli jest już tak źle, że nie.. to moim ratunkiem jest Karolina, do której natychmiastowo biegnę.. ona mnie zawsze wysłucha i jakoś wytłumaczy,pomoże..wtedy zawsze nasuwa mi się to pytanie.. po co to wszystko? myślę, że to troszeczkę jest spowodowane sprawą 'Boga', czy on jest czy go nie ma. Z mojej strony jest to raczej takie niedowierzanie, chociaż coraz bardziej się do tego przekonuję, dzięki tłumaczeniom i poglądom Szymona na ten temat.. nie wiem, póki co jest to dla mnie jakieś takie ogromne niedowierzanie, że takie coś może tam istnieć.. ale staram się to jakoś zrozumieć i pojąć ten cały sens stworzenia i bycia..
eh. I wkurzają mnie tylko te komary ! podłe bestie .. choć tak małe, nieźle potrafią nadokuczać :< w weekend będziemy z Damianem planować jak je uśmiercić, może podołamy i uwolnimy od nich społeczeństwo ! :>
Boziu.. plotę bez sensu ..
Jeszcze dopowiem, że czas dołożyć taśmę do kolczyka, taaaaak ! , tunele w drodze ! *.* na 4 milimetry na razie, a potem się zobaczy. Jutro trzeba się tym zająć, ah, zależy nam na czasie, co nie :>
No to ten .. dzisiaj w miarę króciutko, ale nie ma o czym pisać.. jeszcze jestem troszkę zmęczona i śpiąca :< nie dla mnie jest wstawianie o 7 i spanie zaledwie 8 godzin :< Dlatego tak z utęsknieniem czekam na weekend.
Miejmy nadzieję, że reszta dni spłynie w miarę podobnie szybko do tego. Wakacje nakurwiajcie ! Jakoś day radę, już niedługo :>
Dobra, kończę, trzymajcie jakieś tutaj foty i do zobaczenia <3
Siedzę sobie i słucham Comy. Tak, słucham jej. Zwłaszcza piosenka 'Listopad' jest magiczna, bynajmniej dla mnie *.* Jak się w nią dobrze wsłucham.. to odpływam .. jestem tylko ja i ten wspaniały przekaz. eh. Natchnęła mnie ją Natalia R, za co jej wielkie dzięki. I chyba musiałam stracić przezroczystość, z którejś z tych dróg .. którą biegłam za tobą, w pogoni za szczęściem . ble ble ble. artyzm mi się tu rozwija..
powietrze jakieś takie przesiąknięte i strute .. a ja .. a ja po prostu , mam ochotę na :
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Truskawki i czekoladę .. i jak tutaj być chudym ? .. no nie da się :<
a odnośnie czekolady.. wiecie,że jedzenie czekolady przyrównywane jest do podniecenia podczas stosunku seksualnego? hahaha, Szymon wyczytał na wiedzy bezużytecznej .. w sumie są tam ciekawe rzeczy o.o
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Dzień minął mi nawet fajnie :> skończyłam szkołę po 4 godzinach o.o także luuuz . Potem spotkałam się z Szymonem, poszliśmy na spacerek... porozmawiać i rozwiać wszystkie jego wątpliwości tyczące się Damiana.. mam nadzieję, że mi się to udało. eh. zazdrość o zwykłego kolegę jest bez sensu .. przez to są tylko niepotrzebne smuteczki i sprzeczki :< Tak, on się jego obawia, a co powiedzieć mam taka ja? taka zwykła ja? która zbytnio nie różni się od innego człowieka, a ma do czynienia z czymś jeszcze gorszym .. a co ja mam czuć, jak on rozmawia nocami ze swoją przyjaciółką i praktycznie cały czas z nią pisze? staram mu się tego tak bardzo nie okazywać .. kłębię to trochę w sobie i się tym dławię .. ale jakoś daję radę, a jeżeli jest już tak źle, że nie.. to moim ratunkiem jest Karolina, do której natychmiastowo biegnę.. ona mnie zawsze wysłucha i jakoś wytłumaczy,pomoże..wtedy zawsze nasuwa mi się to pytanie.. po co to wszystko? myślę, że to troszeczkę jest spowodowane sprawą 'Boga', czy on jest czy go nie ma. Z mojej strony jest to raczej takie niedowierzanie, chociaż coraz bardziej się do tego przekonuję, dzięki tłumaczeniom i poglądom Szymona na ten temat.. nie wiem, póki co jest to dla mnie jakieś takie ogromne niedowierzanie, że takie coś może tam istnieć.. ale staram się to jakoś zrozumieć i pojąć ten cały sens stworzenia i bycia..
eh. I wkurzają mnie tylko te komary ! podłe bestie .. choć tak małe, nieźle potrafią nadokuczać :< w weekend będziemy z Damianem planować jak je uśmiercić, może podołamy i uwolnimy od nich społeczeństwo ! :>
Boziu.. plotę bez sensu ..
Jeszcze dopowiem, że czas dołożyć taśmę do kolczyka, taaaaak ! , tunele w drodze ! *.* na 4 milimetry na razie, a potem się zobaczy. Jutro trzeba się tym zająć, ah, zależy nam na czasie, co nie :>
No to ten .. dzisiaj w miarę króciutko, ale nie ma o czym pisać.. jeszcze jestem troszkę zmęczona i śpiąca :< nie dla mnie jest wstawianie o 7 i spanie zaledwie 8 godzin :< Dlatego tak z utęsknieniem czekam na weekend.
Miejmy nadzieję, że reszta dni spłynie w miarę podobnie szybko do tego. Wakacje nakurwiajcie ! Jakoś day radę, już niedługo :>
Dobra, kończę, trzymajcie jakieś tutaj foty i do zobaczenia <3
niedziela, 12 maja 2013
weekendowa porażka..
.. koniec weekendu nastaje, niedziela dobiega końca, a ja tak siedzę przed tym komputerkiem i wsłuchuję się w lecącego w moich głośnikach happysad'a <3
Ehh. weekend, tak, był trochę zjebany, ale przynajmniej spędziłam go z fajnymi ludźmi, tzn, z Natalią R. i Damianem.. brakowało mi tylko Karoliny :<
Ogólnie to bym się schowała gdzieś daleko .. albo nie .. pojechała z Natalią w samotną podróż historyczną drogą 66, koło Wielkiego Kanionu .. to by było cudowne, jeszcze Mustangiem z 68 *.*
Ah. jednak warto jest walczyć o marzenia i je spełniać, to nasze życiowe cele, które później przynoszą radość .. a śmierć przed ich realizacją byłaby totalną głupotą, odejść tak z tego świata bez żadnych osiągnięć .. poddać się, bez próby jakichkolwiek starań.. Jednak prawdą jest, że cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć. Trzeba się starać, bo może spotka nas coś fajnego, przyjemnego, dla którego warto było dalej to wszystko toczyć .. tak wiem , głupio piszę, większość pewnie pomyśli, że jestem nienormalna, bo tutaj takie przemyślenia na temat życia i śmierci. Właśnie tak mam .. z cięciem też miałam i nieraz jeszcze mam do czynienia, zawsze tego później żałuję, ale mimo to, to robię .. i to jeszcze przez takie błahostki. W tym wszystkim chodzi o to, żeby ten cały ból wyszedł na zewnątrz, żeby się tak we mnie nie kłębił, ulotnił się, i tak jakoś odnoszę wrażenie, że to mi w tym pomaga ..wszyscy mi mówią nie, 'nie rób tego', 'boli mnie to jeszcze bardziej niż ciebie,gdy się tniesz', 'nie widzę w tym sensu, w czym ci to pomaga?'.. i takie tam .Pewnie kiedyś zrozumiem i sobie uświadomię to, że nie powinnam tak robić, a póki co niech zostanie jak jest ..
... tak, dokładnie, perfect -,- ale niech się to toczy dalej .. Zauważyłam, że się staczam .. to wszystko przez zioło, miłość, przez to, że już praktycznie przestało mi zależeć na dobrym kontakcie z mamą, przestałam się starać .. kiedyś próbowałam, fakt. Ale zawsze dochodziło tylko do spin i kłótni. W końcu przyzwyczaiłam się do samotności i bycia zamkniętym w czterech ścianach swojego pokoju z muzyką, komputerem, telefonem i ludźmi którzy są po drugiej stronie .. kontakty z rodziną się zatajają.. tym bardziej, że tata jest daleko i dzwoni raz na tydzień, nieraz nawet nie .. Jeszcze ten weekend był taki beznadziejny .. spędziłam go w Zawadach , chociaż to, że była Natalia, mogłam z nią porozmawiać i pobyć .. mam do niej jakiś taki cholerny sentyment, nie potrafię się z nią rozstać, przestać o niej myśleć i ogólnie wyciąć ją ze swojego życia.. ma w sobie coś takiego, że mnie do siebie przyciąga, jest taka inna od wszystkich, zamknięta, tajemnicza- ale jak zaczęła mnie wczoraj przegadywać, haha, to ja tylko potakiwałam i od czasu do czasu coś wtrąciłam, to było coś naprawdę nowego. Poznaję się z nią na nowo , bo choć mamy do czynienia ze sobą od małego, mimo to jej praktycznie wcale nie znam, a ona mnie ...
Tak, sobotni i piątkowy wieczór nie mógł się obyć bez zielonego.. Damian ratuje sytuacje, zawsze ma coś ze sobą, i jak tu odmówić? no jak ? nie da się kuźwa :<
I tylko dziękuję im, że tak mnie wspierają i są. haha, siedzieliśmy wczoraj, a właściwie dzisiaj, na sali do 1 w nocy. Boziu .. cała zmokłam jak wracałam :< Damian w sumie miał najgorzej, bo musiał nas jeszcze odprowadzić, a on mieszka niedaleko sali .. my troszkę dalej .. to on już wg musiał być mokry o.o .. mój biedny telefonik też się zmoczył .. oświecał nam drogę o.o ale nie ważne..
brr. Zimno dzisiaj.. idę się schować do szafy.. przez ten weekend prawie skończyłam czytać książkę, jestem z siebie dumna. Wampiry, wampiry, wampiry wszędzie o.o
Wiecie jakie jest moje marzenie .. mieć taką huśtawkę z opony, na wielkim, starym drzewie, gdzieś na uboczu, z dala od innych drzew, z dala od wszystkiego, gdzie można by było sobie siedzieć i oglądać w nocy gwiazdy,czuć taką obojętność na wszystko *.*
eh.. troszkę się dzisiaj rozpisałam o.o
Nie napisałam wam jeszcze o totalnej beznadziei związanej z Szymonem, ale tego wam już chyba nie będę przybliżać. Ogólnie chodziło o 'odrzucenie' i obietnicę związaną z sobotnim porozmawianiem prze telefon, tak wieczorem .. a ja niestety byłam wtedy z Natalią i Damianem .. nie mogłam tak wyjść .. tylko dlatego, że obietnica -,- trochę mi napisał przykrych słów, nadal mam o to do niego żal. eh. zobaczymy co będzie jutro, jak się spotkamy, czy chociaż mnie przeprosi..
Mogłabym tak jeszcze długo pisać, na temat moich wszystkich przemyśleń i poglądów, ale jednak nie .. zostawię sobie tą przyjemność na czas, kiedy będę miała totalny smuteczek i doła :<
Więc idę już, bo mama coś tam, coś tam mi mówi ... nawet odechciewa mi się tego słuchać. pójdę się wykąpać, a później się zobaczy.
Już się żegnam, z myślą o lepsze jutro, macie na koniec taką mnie i papa ;3
Ehh. weekend, tak, był trochę zjebany, ale przynajmniej spędziłam go z fajnymi ludźmi, tzn, z Natalią R. i Damianem.. brakowało mi tylko Karoliny :<
Ogólnie to bym się schowała gdzieś daleko .. albo nie .. pojechała z Natalią w samotną podróż historyczną drogą 66, koło Wielkiego Kanionu .. to by było cudowne, jeszcze Mustangiem z 68 *.*
Ah. jednak warto jest walczyć o marzenia i je spełniać, to nasze życiowe cele, które później przynoszą radość .. a śmierć przed ich realizacją byłaby totalną głupotą, odejść tak z tego świata bez żadnych osiągnięć .. poddać się, bez próby jakichkolwiek starań.. Jednak prawdą jest, że cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć. Trzeba się starać, bo może spotka nas coś fajnego, przyjemnego, dla którego warto było dalej to wszystko toczyć .. tak wiem , głupio piszę, większość pewnie pomyśli, że jestem nienormalna, bo tutaj takie przemyślenia na temat życia i śmierci. Właśnie tak mam .. z cięciem też miałam i nieraz jeszcze mam do czynienia, zawsze tego później żałuję, ale mimo to, to robię .. i to jeszcze przez takie błahostki. W tym wszystkim chodzi o to, żeby ten cały ból wyszedł na zewnątrz, żeby się tak we mnie nie kłębił, ulotnił się, i tak jakoś odnoszę wrażenie, że to mi w tym pomaga ..wszyscy mi mówią nie, 'nie rób tego', 'boli mnie to jeszcze bardziej niż ciebie,gdy się tniesz', 'nie widzę w tym sensu, w czym ci to pomaga?'.. i takie tam .Pewnie kiedyś zrozumiem i sobie uświadomię to, że nie powinnam tak robić, a póki co niech zostanie jak jest ..
... tak, dokładnie, perfect -,- ale niech się to toczy dalej .. Zauważyłam, że się staczam .. to wszystko przez zioło, miłość, przez to, że już praktycznie przestało mi zależeć na dobrym kontakcie z mamą, przestałam się starać .. kiedyś próbowałam, fakt. Ale zawsze dochodziło tylko do spin i kłótni. W końcu przyzwyczaiłam się do samotności i bycia zamkniętym w czterech ścianach swojego pokoju z muzyką, komputerem, telefonem i ludźmi którzy są po drugiej stronie .. kontakty z rodziną się zatajają.. tym bardziej, że tata jest daleko i dzwoni raz na tydzień, nieraz nawet nie .. Jeszcze ten weekend był taki beznadziejny .. spędziłam go w Zawadach , chociaż to, że była Natalia, mogłam z nią porozmawiać i pobyć .. mam do niej jakiś taki cholerny sentyment, nie potrafię się z nią rozstać, przestać o niej myśleć i ogólnie wyciąć ją ze swojego życia.. ma w sobie coś takiego, że mnie do siebie przyciąga, jest taka inna od wszystkich, zamknięta, tajemnicza- ale jak zaczęła mnie wczoraj przegadywać, haha, to ja tylko potakiwałam i od czasu do czasu coś wtrąciłam, to było coś naprawdę nowego. Poznaję się z nią na nowo , bo choć mamy do czynienia ze sobą od małego, mimo to jej praktycznie wcale nie znam, a ona mnie ...
Tak, sobotni i piątkowy wieczór nie mógł się obyć bez zielonego.. Damian ratuje sytuacje, zawsze ma coś ze sobą, i jak tu odmówić? no jak ? nie da się kuźwa :<
I tylko dziękuję im, że tak mnie wspierają i są. haha, siedzieliśmy wczoraj, a właściwie dzisiaj, na sali do 1 w nocy. Boziu .. cała zmokłam jak wracałam :< Damian w sumie miał najgorzej, bo musiał nas jeszcze odprowadzić, a on mieszka niedaleko sali .. my troszkę dalej .. to on już wg musiał być mokry o.o .. mój biedny telefonik też się zmoczył .. oświecał nam drogę o.o ale nie ważne..
brr. Zimno dzisiaj.. idę się schować do szafy.. przez ten weekend prawie skończyłam czytać książkę, jestem z siebie dumna. Wampiry, wampiry, wampiry wszędzie o.o
Wiecie jakie jest moje marzenie .. mieć taką huśtawkę z opony, na wielkim, starym drzewie, gdzieś na uboczu, z dala od innych drzew, z dala od wszystkiego, gdzie można by było sobie siedzieć i oglądać w nocy gwiazdy,czuć taką obojętność na wszystko *.*
eh.. troszkę się dzisiaj rozpisałam o.o
Nie napisałam wam jeszcze o totalnej beznadziei związanej z Szymonem, ale tego wam już chyba nie będę przybliżać. Ogólnie chodziło o 'odrzucenie' i obietnicę związaną z sobotnim porozmawianiem prze telefon, tak wieczorem .. a ja niestety byłam wtedy z Natalią i Damianem .. nie mogłam tak wyjść .. tylko dlatego, że obietnica -,- trochę mi napisał przykrych słów, nadal mam o to do niego żal. eh. zobaczymy co będzie jutro, jak się spotkamy, czy chociaż mnie przeprosi..
Mogłabym tak jeszcze długo pisać, na temat moich wszystkich przemyśleń i poglądów, ale jednak nie .. zostawię sobie tą przyjemność na czas, kiedy będę miała totalny smuteczek i doła :<
Więc idę już, bo mama coś tam, coś tam mi mówi ... nawet odechciewa mi się tego słuchać. pójdę się wykąpać, a później się zobaczy.
Już się żegnam, z myślą o lepsze jutro, macie na koniec taką mnie i papa ;3
Znów niedziela ; /
Ehh... Stwierdzam koniec weekendu..
Pff.. mam taką wenę że aż nie, tak jakoś wyszło że cały dzień zamulam i smutam, chociaż teraz jest już lepiej dzięki Wiktorii która poprawiła mi humor zwykłą wymianą kilkunastu sms'ów... ona to ma talent *,*
Wczoraj miałam małe urwanie głowy ponieważ niespodziewanie przyszły do mnie (właściwie gównie do mojej mamy) ciotki z tortem urodzinowym, bo mama miała w tygodniu urodziny i taką jej sweet niespodziane zrobiły, więc 'nieco' ludzi mi się zeszło do domu.. Tak że wieczór spędziłam ciekawie, w towarzystwie Majki i Martyny (nie wiecie kto to ale tak pokrótce powiem że spoko dziewczyny). Noc zaś spędziłam przy komputerze... trochę mi zeszło, siedziałam jakoś do 4 ; o Ale cóż... nic nie poradzę, ten jeden człowiek sprawia że mam siłę i chęci do takiego nocnego siedzenia i pisania z nim *_*
Noc przy komputerze spowodowała że musiałam to odespać, spałam do 12;30 ... taki ze mnie śpioch :)
.
.
.
Niedawno dowiedziałam się że mam jutro sprawdzian z polskiego, więc ... muszę się na niego nauczyć o.O NIE.. nie, na pewno nie .. haha xD
.
.
.
.
.
.
.
.
Nie no ... nie klei mi się dzisiaj to wszystko... koniec kompromitacji.
Macie tu na koniec Franklina *.*
piątek, 10 maja 2013
Tak że tego.. ;33
Jak można opisać dzisiejszy dzień ?
Hymmm...
W sumie dzisiaj nic jakiegoś takiego godnego uwagi się nie działo... no może z wyjątkiem tego prezentu od mojego taty, ale o tym później...
Tak zacznijmy od rana, jak zwykle cały poranek przespałam, nie byłam w szkole bo jeszcze jestem trochę chora .. chociaż już właściwie prawie wcale nie odczuwam bólu gardła tak że jest fajnie. Dziś miałam wieeele rzeczy do zrobienia .. musiałam posprzątać cały dom, nie no może nie cały ale z racji tego że wczoraj pokłóciłam się z mamą (mam na myśli to że miała do mnie problem że cały czas siedziałam przy komputerze) musiałam jakoś załagodzić sytuacje więc zrobiłam kilka takich dobrych uczynków tak dla świętego spokoju -,-
O nie ... teraz wyszło że jestem materialistką i nie mam uczuć, próbując przeprosić po to żeby nie była na mnie obrażona a nie dla tego że wiem że źle zrobiłam ... Fakt .. powinnam trochę czasu jej poświęcić bo ją kocham ale jakoś tak wyszło że ten cały wirtualny świat mnie tak wciągnął że nie było innego wyjścia :)
Więc zasłuchana w jakieś stare piosenki przeżyłam poranek i popołudnie...
A co do prezentu, dostałam dzisiaj nowy telefon *.* Jeeej.. bardzo mi się podoba... Właściwie to do ostatniej chwili nie wiedziałam jaki model tata mi wybrał ale jest taki jak chciałam ... No, tak że teraz żeby wszystko stało się jasne to HTC Desire x ... Może dla niektórych wyda się to dziwne że jaram się taką małą rzeczą , ale lubię dostawać prezenty dlatego też możecie się cieszyć razem ze mną..
No, tak że ogólnie dzisiaj staram się spędzać czas z mamą wiec niedługo idę oglądać Rodzinkę.pl, potem jeszcze może jakiś film i spać :)
To może na koniec piosenka która dzisiaj cały czas siedzi mi w głowie *.*
Hej, Haj, Helou *_*
eh.. Nie zrobiłam wczoraj posta.. tak , wiem. Ale to wszystko przez to całe zamieszanie, jakiś dołek w środku dnia i jeszcze ta pizza u Krzyśka, ale w sumie cieszę się, że tam poszłam.
No więc było tak ..
Z racji tego, że były wczoraj u nas matury, mieliśmy wolne, także spokojnie mogłam się wyspać <3 Ogólnie poleniuchowałam, bo to by było niemożliwe gdybym nie poleniuchowała .. ta . Potem troszeczkę, nie o tyle się zdenerwowałam, co złapał mnie smuteczek .. eh. Szymon poszedł spotkać się z Julką, zobaczył ich wtedy jej chłopak i było troszeczkę nie fajnie. I stało się tak, że nie mogą teraz utrzymywać kontaktu... w sumie to cieszę się, że będzie miał dla mnie więcej czasu, ale jest mi też przykro, że stracił przyjaciółkę :< Dziwna sytuacja. Ale na szczęście z tej całej 'opresji' uratowała mnie niezawodna, kochana i wspaniała Karolina. Jak to zwykle bywa .. zrobiłam telefon do przyjaciela, a ona znowu mnie przyjęła i wysłuchała .. no i fundnęła góralki :< eh. Zdecydowanie nie mogę jej tak wykorzystywać finansowo, ale to później :) Przesiedziałam u niej parę godzin :o Oczywiście mamusia, jak wróciłam, niezbyt taktowny i fajny wyraz twarzy miała .. ale jakoś to przeżyła.
Miałam się jeszcze spotkać z Szymonem .. ale miałam tylko czas do 20, a on nie mógł wcześniej :<<<< No i ten.. Dałam się wyciągnąć mamusi do jej oh, przyjaciółki , i spędziłam wieczór z Krzyśkiem i Norbertem oglądając jakiś komedio-horror o.O "porąbani", nawet niezły, polecam :)
Stwierdzam, że moje życie jest bez sensu .. i nic mi się nie chce. Najchętniej bym zasnęła na jakieś 2 miesiące i obudziła się dopiero w wakacje. Tyle, że sie chyba tak nie da :< Przeczuwam, że mogą mnie w końcu wyrzucić ze szkoły, bo często do niej nie chodzę, hahaha. Ale ludzie ! ja się staram .. w miarę moich możliwości do niej chodzę .. czasem też potrzebuję odpoczynku .. a dzisiaj to akurat nie była moja wina, bo chora byłam :< tabletki działają cuda.
Tak.. A najlepsze było to, że rano odwiedził mnie Szymon *_* huhuhu. Nie poszedł na historię -,- tylko dlatego, żeby ze mną poleżeć. eh.. Kocham go *_*
No, to mniej więcej wszystko jasne.. pewnie i tak tego nikt nie czyta, ale w sumie fajnie jest z siebie to wszystko wyrzucić i mieć nadzieję, że jednak ktoś się znajdzie :) A choćby nawet nie, to nie będę nad tym ubolewać, bo założyłam tego bloga dla z powodów: dużo wolnego czasu, możliwość wyżalenia się z trudnych sytuacji, ogólnie dla zabawy :)
A dzisiaj piąteczek <3 ehh. Pewnie odwiedzę dzisiaj moje kochane Zawady. ta . Stęskniłam się za tymi ludźmi, nie byłam tam z 2 tygodnie :o Więc czas zobaczyć co się tam dzieje :)
Hmm.. To by było na tyle. A teraz idę sobie zrobić śniadanko i zadzwonić do Karoliny, czy ten śpioch jeszcze śpi. Pewnie wpadnę tu później, a jak nie, to jutro. Macie jeszcze jakieś moje zdjęcie i 'żegnajcie' a raczej papa *_*
środa, 8 maja 2013
Zatem poznajcie moją osobę ..
Eh .. nie lubię zbytnio opisywać siebie, swojego charakteru, także będzie zwięźle i na temat :)
Mam na imię Wiktoria i jestem rozwydrzoną, nieśmiałą i dziwną dziewczyną, mieszkającą w województwie Łódzkim, w jakiejś dziurze -,- ale mimo to, kocham to miejsce i uwielbiam spędzać tu czas z 'moimi ludźmi'. Tak .. nie widzę sensu w ogólnym byciu na tym świecie i w tym, po co trzeba się tak starać - przecież i tak czeka nas śmierć. I ta cała droga do śmierci i totalnego końca jest ozdobiona samymi trudnościami .. chociaż zdarzają się też jakieś, nieliczne przyjemności. No ale nie ważne, pisze dalej...
Kocham pieski <3 nie lubię kotów .. pff. dziwne są, takie zamknięte i odizolowane. Strasznie chciałabym mieć szczurka *.* ta .. tylko, że moja mama się boi, więc nici z tego, zostanę przy moim sztucznym pingwinie Gacusiu z wikliny XD
Uwielbiam też kolczyki .. Tak jakby zmuszam mamę żeby mi na nie pozwalała i się zgadza. Nie wiem jak to zrobiłam, ale pozwoliła mi na 'smiley', który przebijałam już trzy razy -,- ale teraz już nie muszę go ukrywać . Z resztą, czy to ważne?
Mieszkam w bloku -,- z mamą -,- -,- -,- -,- -,- -,- tata pracuje sobie i ma rodzinę w Londynie, tak że kolorowe mam życie -,-
Nie mam rodzeństwa i strasznie nad tym ubolewam :c Eh .. marzę o braciszku *.* ale moja mamusia stwierdziła, że nie chce kolejnego dziecka, więc pogodziłam się z tą myślą i uważam Karolinę za swoją siostrę :) I wszystko to, że się przyjaźnimy, praktycznie cały czas spędzamy ze sobą czas, robimy razem wszystkie głupie rzeczy, myślimy podobnie, słuchamy tej samej muzyki - spowodowane jest tym, że po prostu ją kocham *.* ale żeby było jasne, nie jestem less czy tam bi, mam chłopaka, chociaż wcześniej się nad tym zastanawiałam, eh, dziwne to było. Może kiedyś :)
Nie powiem wam ile mam lat .. hahaha .. jestem taka zła, okrutna i fu, że nie mogę tego zrobić, bo religia mi na to nie pozwala .. ale nie łamcie się, będzie dobrze.
Często mam fazy na smuteczek :< I jest mi z tym źle, bo robię wtedy różne głupie rzeczy, eh.. na szczęście Karo jest przy mnie i zawsze ratuje mnie z opresji ;33
Dzięki temu, że poznałam Szymona stałam się taka trochę, jakby to powiedzieć .. 'bardziej otwarta' - > nie , nie wyszło mi to, haha :D Ale czuję do niego dużo i jestem do niego bardzo przywiązana. on jest zboczony -,- to pewnie po części przez to czuję to przywiązanie .. nie ważne XD
Ostatnio zaczęłam czytać książki .. trochę bardzo dziwne, bo wcześniej był tylko komputer, komputer, komputer .. Trzeba się jakoś w końcu ogarnąć i wejść w to życie stanowczym krokiem ..
Eh.. po co prowadzę tego bloga, a właściwie prowadzimy? sama nie wiem .. pewnie dlatego, że chciałabym się podzielić z kimś jeszcze moimi przeżyciami, myślami, poglądami, humorkami i takie tam .. Ogólnie to fajna zabawa :)
A, I ŻEBY NIE BYŁO, TO JA KOCHAM MOJĄ MAMĘ *.* JEST NAWET SPOKO, POZWALA MI NA DUŻO!
DOBRA, KONIEC PIERDOLENIA .. ZOBACZCIE MNIE .. HUHU XDD
PS. NIERAZ MAM OCHOTĘ NA ŚMIERĆ I MAM KRZYWĄ TWARZ O.o :<
Mam na imię Wiktoria i jestem rozwydrzoną, nieśmiałą i dziwną dziewczyną, mieszkającą w województwie Łódzkim, w jakiejś dziurze -,- ale mimo to, kocham to miejsce i uwielbiam spędzać tu czas z 'moimi ludźmi'. Tak .. nie widzę sensu w ogólnym byciu na tym świecie i w tym, po co trzeba się tak starać - przecież i tak czeka nas śmierć. I ta cała droga do śmierci i totalnego końca jest ozdobiona samymi trudnościami .. chociaż zdarzają się też jakieś, nieliczne przyjemności. No ale nie ważne, pisze dalej...
Kocham pieski <3 nie lubię kotów .. pff. dziwne są, takie zamknięte i odizolowane. Strasznie chciałabym mieć szczurka *.* ta .. tylko, że moja mama się boi, więc nici z tego, zostanę przy moim sztucznym pingwinie Gacusiu z wikliny XD
Uwielbiam też kolczyki .. Tak jakby zmuszam mamę żeby mi na nie pozwalała i się zgadza. Nie wiem jak to zrobiłam, ale pozwoliła mi na 'smiley', który przebijałam już trzy razy -,- ale teraz już nie muszę go ukrywać . Z resztą, czy to ważne?
Mieszkam w bloku -,- z mamą -,- -,- -,- -,- -,- -,- tata pracuje sobie i ma rodzinę w Londynie, tak że kolorowe mam życie -,-
Nie mam rodzeństwa i strasznie nad tym ubolewam :c Eh .. marzę o braciszku *.* ale moja mamusia stwierdziła, że nie chce kolejnego dziecka, więc pogodziłam się z tą myślą i uważam Karolinę za swoją siostrę :) I wszystko to, że się przyjaźnimy, praktycznie cały czas spędzamy ze sobą czas, robimy razem wszystkie głupie rzeczy, myślimy podobnie, słuchamy tej samej muzyki - spowodowane jest tym, że po prostu ją kocham *.* ale żeby było jasne, nie jestem less czy tam bi, mam chłopaka, chociaż wcześniej się nad tym zastanawiałam, eh, dziwne to było. Może kiedyś :)
Nie powiem wam ile mam lat .. hahaha .. jestem taka zła, okrutna i fu, że nie mogę tego zrobić, bo religia mi na to nie pozwala .. ale nie łamcie się, będzie dobrze.
Często mam fazy na smuteczek :< I jest mi z tym źle, bo robię wtedy różne głupie rzeczy, eh.. na szczęście Karo jest przy mnie i zawsze ratuje mnie z opresji ;33
Dzięki temu, że poznałam Szymona stałam się taka trochę, jakby to powiedzieć .. 'bardziej otwarta' - > nie , nie wyszło mi to, haha :D Ale czuję do niego dużo i jestem do niego bardzo przywiązana. on jest zboczony -,- to pewnie po części przez to czuję to przywiązanie .. nie ważne XD
Ostatnio zaczęłam czytać książki .. trochę bardzo dziwne, bo wcześniej był tylko komputer, komputer, komputer .. Trzeba się jakoś w końcu ogarnąć i wejść w to życie stanowczym krokiem ..
Eh.. po co prowadzę tego bloga, a właściwie prowadzimy? sama nie wiem .. pewnie dlatego, że chciałabym się podzielić z kimś jeszcze moimi przeżyciami, myślami, poglądami, humorkami i takie tam .. Ogólnie to fajna zabawa :)
A, I ŻEBY NIE BYŁO, TO JA KOCHAM MOJĄ MAMĘ *.* JEST NAWET SPOKO, POZWALA MI NA DUŻO!
DOBRA, KONIEC PIERDOLENIA .. ZOBACZCIE MNIE .. HUHU XDD
PS. NIERAZ MAM OCHOTĘ NA ŚMIERĆ I MAM KRZYWĄ TWARZ O.o :<
wtorek, 7 maja 2013
Wielkie powitanie o.O
Taak.. A więc zacznijmy może od przedstawienia mojej postaci ..
Jestem dziewczyną, niby zwyczajną i normalną ale z drugiej strony nie do końca.. w każdym razie nie będziemy się tutaj zagłębiać w paradoksy opinij co do mojego charakteru, postaram się abyście podczas czytania moich wpisów sami mogli wywnioskować jaki mam charakter ;)
Hymm... od czego zacząć .. 'Jestem Karolina i lubię kotki i pieski i lubię szkołę i lubię się uczyć' yyy... takiego czegoś nie będzie, pff... bądźmy bardziej kreatywni, chociaż z tym w moim przypadku jest ciężko ;33
To może zacznijmy od tego że na imię mi Karolina.. Ale chyba wolę jak mówią do mnie Karo chociaż Karolina też jest w sumie okej : )
Słucham raczej rocka czasami punk rocka..
Co mnie natchnęło na prowadzenie bloga ?
Dobre pytanie.. Myślę że wiosna, wszystko zaczęło się budzić do życia i tak patrząc na to wszystko aż chce się opisywać coraz bardziej ciekawe i barwne dni, ale żeby nie pisać tego na marne w jakimś starym pamiętniku to lepiej tutaj, może ktoś to przeczyta i zainteresuje się tymi 'wypocinami'.
Na koniec tej mojej dziwnej wypowiedzi postanowiłam podzielić się z wami jakże ciekawym, interesującym, komicznym oraz fascynującym zdjęciem -,-
Tak że to mój ulubiony zespół muzyczny *,*
Subskrybuj:
Posty (Atom)















