niedziela, 12 maja 2013

weekendowa porażka..

.. koniec weekendu nastaje, niedziela dobiega końca, a ja tak siedzę przed tym komputerkiem i wsłuchuję się w lecącego w moich głośnikach happysad'a <3
Ehh. weekend, tak, był trochę zjebany, ale przynajmniej spędziłam go z fajnymi ludźmi, tzn, z Natalią R. i Damianem.. brakowało mi tylko Karoliny :<
Ogólnie to bym się schowała gdzieś daleko .. albo nie .. pojechała z Natalią w samotną podróż historyczną drogą 66, koło Wielkiego Kanionu .. to by było cudowne, jeszcze Mustangiem z 68 *.*

Ah. jednak warto jest walczyć o marzenia i je spełniać, to nasze życiowe cele, które później przynoszą radość .. a śmierć przed ich realizacją byłaby totalną głupotą, odejść tak z tego świata bez żadnych osiągnięć        .. poddać się, bez próby jakichkolwiek starań.. Jednak prawdą jest, że cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć. Trzeba się starać, bo może spotka nas coś fajnego, przyjemnego, dla którego warto było dalej to wszystko toczyć .. tak wiem , głupio piszę, większość pewnie pomyśli, że jestem nienormalna, bo tutaj takie przemyślenia na temat życia i śmierci. Właśnie tak mam .. z cięciem też miałam i nieraz jeszcze mam do czynienia, zawsze tego później żałuję, ale mimo to, to robię .. i to jeszcze przez takie błahostki. W tym wszystkim chodzi o to, żeby ten cały ból wyszedł na zewnątrz, żeby się tak we mnie nie kłębił, ulotnił się, i tak jakoś odnoszę wrażenie, że to mi w tym pomaga ..wszyscy mi mówią nie, 'nie rób tego', 'boli mnie to jeszcze bardziej niż ciebie,gdy się tniesz', 'nie widzę w tym sensu, w czym ci to pomaga?'.. i takie tam .Pewnie kiedyś zrozumiem i sobie uświadomię to, że nie powinnam tak robić, a póki co niech zostanie jak jest ..

 ... tak, dokładnie, perfect -,- ale niech się to toczy dalej .. Zauważyłam, że się staczam .. to wszystko przez zioło, miłość, przez to, że już praktycznie przestało mi zależeć na dobrym kontakcie z mamą, przestałam się starać .. kiedyś próbowałam, fakt. Ale zawsze dochodziło tylko do spin i kłótni. W końcu przyzwyczaiłam się do samotności i bycia zamkniętym w czterech ścianach swojego pokoju z muzyką, komputerem, telefonem i ludźmi którzy są po drugiej stronie .. kontakty z rodziną się zatajają.. tym bardziej, że tata jest daleko i dzwoni raz na tydzień, nieraz nawet nie .. Jeszcze ten weekend był taki beznadziejny .. spędziłam go w Zawadach , chociaż to, że była Natalia, mogłam z nią porozmawiać i pobyć .. mam do niej jakiś taki cholerny sentyment, nie potrafię się z nią rozstać, przestać o niej myśleć i ogólnie wyciąć ją ze swojego życia.. ma w sobie coś takiego, że mnie do siebie przyciąga, jest taka inna od wszystkich, zamknięta, tajemnicza- ale jak zaczęła mnie wczoraj przegadywać, haha, to ja tylko potakiwałam i od czasu do czasu coś wtrąciłam, to było coś naprawdę nowego. Poznaję się z nią na nowo , bo choć mamy do czynienia ze sobą od małego, mimo to jej praktycznie wcale nie znam, a ona mnie  ...
Tak, sobotni i piątkowy wieczór nie mógł się obyć bez zielonego.. Damian ratuje sytuacje, zawsze ma coś ze sobą, i jak tu odmówić? no jak ? nie da się kuźwa :<
I tylko dziękuję im, że tak mnie wspierają i są. haha, siedzieliśmy wczoraj, a właściwie dzisiaj, na sali do 1 w nocy. Boziu .. cała zmokłam jak wracałam :< Damian w sumie miał najgorzej, bo musiał nas jeszcze odprowadzić, a on mieszka niedaleko sali .. my troszkę dalej .. to on już wg musiał być mokry o.o .. mój biedny telefonik też się zmoczył .. oświecał nam drogę o.o ale nie ważne..
brr. Zimno dzisiaj.. idę się schować do szafy.. przez ten weekend prawie skończyłam czytać książkę, jestem z siebie dumna. Wampiry, wampiry, wampiry wszędzie o.o
Wiecie jakie jest moje marzenie .. mieć taką huśtawkę z opony, na wielkim, starym drzewie, gdzieś na uboczu, z dala od innych drzew, z dala od wszystkiego, gdzie można by było sobie siedzieć i oglądać w nocy gwiazdy,czuć taką obojętność na wszystko *.*
eh.. troszkę się dzisiaj rozpisałam o.o
Nie napisałam wam jeszcze o totalnej beznadziei związanej z Szymonem, ale tego wam już chyba nie będę przybliżać. Ogólnie chodziło o 'odrzucenie' i obietnicę związaną z sobotnim porozmawianiem prze telefon, tak wieczorem .. a ja niestety byłam wtedy z Natalią i Damianem .. nie mogłam tak wyjść .. tylko dlatego, że obietnica -,- trochę mi napisał przykrych słów, nadal mam o to do niego żal. eh. zobaczymy co będzie jutro, jak się spotkamy, czy chociaż mnie przeprosi..
Mogłabym tak jeszcze długo pisać, na temat moich wszystkich przemyśleń i poglądów, ale jednak nie .. zostawię sobie tą przyjemność na czas, kiedy będę miała totalny smuteczek i doła :<
Więc idę już, bo mama coś tam, coś tam mi mówi ... nawet odechciewa mi się tego słuchać. pójdę się wykąpać, a później się zobaczy.
Już się żegnam, z myślą o lepsze jutro, macie na koniec taką mnie i papa ;3


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz